Spotkanie 1. - Początek podróży

Cel spotkania i wprowadzenie dla animatora

Piątkowe spotkanie jest wprowadzeniem do rekolekcji, pierwszym miejscem spotkania animatora ze swoją grupą i wyruszeniem we wspólną podróż. Każdy z nas znajduje się w innym miejscu w swoim życiu, każdy ma już za sobą inną drogę, ale wspólnie chcemy podjąć ryzyko wyjścia w nieznane.

Najważniejsze na tych rekolekcjach to „być dla”. Chcemy stworzyć przestrzeń wzajemnego zaufania i bezpieczeństwa, gdzie każdy, kto przyjedzie na rekolekcje, nieważne czy jest uczestnikiem, animatorem, czy księdzem usłyszał wyraźnie „chcę, abyś był”.

Zaopiekuj się swoją grupą, bądź dla nich ojcem, matką i przewodnikiem na tych rekolekcjach. Spędzaj z nimi czas, interesuj się ich życiem, daj im poczucie, że to nie przypadek, że znaleźli się w tym miejscu, czasie i akurat w tej grupie. Przez ten weekend jesteś szczególnie odpowiedzialny za nich i za ich dobre przeżycie tego czasu. Daj im swój czas, uwagę, wysłuchaj co mają do powiedzenia. W każdym momencie spotkania możesz powiedzieć świadectwo dotyczące danego tematu. Być może będzie Ci się wydawać, że w ogóle nie przeżywają rekolekcji, że ten czas nic im nie daje, że treści są dla nich za łatwe, za trudne lub w ogóle nie przystające do ich życiowych doświadczeń. Nieważne. Wykorzystajcie ten czas wspólnie najlepiej jak się da. Zasiej ziarno, a owoce być może będzie zbierał ktoś inny. Daj się poprowadzić mocy Ducha Świętego i pozwól Mu działać przez Ciebie. Powodzenia!

Modlitwa i zapoznanie z grupą

Celem tego punktu jest zapoznanie się i stworzenie „małej wspólnoty”. Rekolekcje są zbyt krótkie, żeby długo się integrować, więc trzeba wykorzystać każdą chwilę. Można podkreślić, że w grupie można czuć się swobodnie, że treść dzielenia nie wychodzi na zewnątrz.

  • Modlitwa do Ducha Świętego o owocne przeżycie rekolekcji (forma dowolna – dostosowana do grupy);

  • Kilka słów o sobie (imię, skąd jesteś, co robisz w życiu, pasje, itp.);

  • Zapoznanie się ze sobą nawiązując do tematu podróżowania:

    • czy lubię podróżować, gdzie już byłem?
    • jestem bardziej podróżnikiem czy domatorem?
    • bardziej ryzykuję, idę na żywioł czy muszę mieć wszystko zaplanowane i wyliczone?
    • wolę mieć wypełniony czas zwiedzaniem czy wylegiwać się na plaży?
    • jak to przekłada się na moje życie? - siedzę w ciepełku czy ryzykuję i wychodzę do przodu?
    • czy ważna jest dla mnie sama podróż czy jej cel?

Podróż ma wartość samą w sobie, nie zawsze cel podróży jest najważniejszy (chodzenie po górach, podróżowanie autostopem, kajaki, itp.).

Każdy z nas jest inny, ma inne doświadczenia, marzenia, zainteresowania, ale łączy nas to, że wszyscy nieustannie jesteśmy w podróży. Jeździmy do szkoły, na studia, do pracy, do rodziny, samochodem, autobusem, pociągiem. Jedni lubią bardziej podróżować, inni mniej. Jedni uwielbiają latać samolotem, inni się tego boją. Czas rekolekcji chcemy przeżywać w oparciu o opis życia jednego z podróżników ze Starego Testamentu.

Wprowadzenie do Księgi Rodzaju

Warning

jeśli jest taka potrzeba w grupie, to można tutaj krótko wprowadzić do charakteru Księgi Rodzaju (nie należy wszystkiego rozumieć dosłownie, Pismo Święte to księga wiary, a nie podręcznik do historii czy biologii).

Każdy z nas na pewno słyszał o Abrahamie. Jego historia opisana jest w Księdze Rodzaju, w rozdziałach od 12 do 25.

Burza mozgów: co wiemy o Abrahamie?

Note

Uczestnicy mówią co wiedzą, animator dopowiada, można posiłkować się rozpisana historią z odprawy – załącznik. UWAGA! Mówimy o kilku najważniejszych wydarzeniach, nie o wszystkich i absolutnie nie o ich interpretacji, bo zaspojlujemy całe rekolekcje :)

Abram wychodzi w podróż w nieznane – miał ułożone życie, dom, żonę, bogactwo, reputację, ale miał w sobie pragnienie czegoś więcej.

Przeczytajmy fragment chwilę przed początkiem naszej historii:

Terach, wziąwszy z sobą swego syna Abrama, Lota - syna Harana, czyli swego wnuka, i Saraj, swą synową, żonę Abrama, wyruszył z nimi z Ur chaldejskiego, aby się udać do kraju Kanaan. Gdy jednak przyszli do Charanu, osiedlili się tam. Terach doczekał dwustu i pięciu lat życia i zmarł w Charanie.

—1 Kor 9,1

Kannan to biblijna „Ziemia Obiecana”. Ojciec Abrama też chciał tam dotrzeć, ale nie udało mu się, ponieważ po dojściu do Charanu uznał, że tam jest „wystarczająco dobrze”. Zadowolił się półśrodkiem, ale w Abramie nadal pozostała chęć dotarcia do pierwotnego celu podróży, marzył o tym jeszcze długo później. Boże powołanie nie bierze się znikąd, zawsze opiera się na jakimś pragnieniu, które jest w nas już od dawna, ale może nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę.

Mimo, że Abram żył około 3800 lat temu, to jest nam bliższy niż się wydaje. Chodzimy po tej samej ziemi, nad głową mamy te same gwiazdy, a w sercu te same marzenia, obawy, nadzieje.

Wiara jest przygodą

Przeczytajmy:

Pan rzekł do Abrama: «Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej i z domu twego ojca do kraju, który ci ukażę. Uczynię bowiem z ciebie wielki naród, będę ci błogosławił i twoje imię rozsławię: staniesz się błogosławieństwem. Będę błogosławił tym, którzy ciebie błogosławić będą, a tym, którzy tobie będą złorzeczyli, i ja będę złorzeczył. Przez ciebie będą otrzymywały błogosławieństwo ludy całej ziemi». Abram udał się w drogę, jak mu Pan rozkazał, a z nim poszedł i Lot. Abram miał siedemdziesiąt pięć lat, gdy wyszedł z Charanu. I zabrał Abram z sobą swoją żonę Saraj, swego bratanka Lota i cały dobytek, jaki obaj posiadali, oraz służbę, którą nabyli w Charanie, i wyruszyli, aby się udać do Kanaanu. Gdy zaś przybyli do Kanaanu, Abram przeszedł przez ten kraj aż do pewnej miejscowości koło Sychem, do dębu More.

—Rdz 12,1-6a

Zapytajmy:

  • W jakiej sytuacji życiowej znajduje się Abram w momencie, gdy przemawia do niego Bóg?
  • Wyobraźcie sobie co działo się w sercu Abrama, co czuł, co myślał, jakie były jego nadzieje, wątpliwości, obawy?
  • Co mógł zyskać, co stracić?

Wyobraźmy sobie Abrama przed rozpoczęciem naszej historii. Ma 75 lat, ułożone życie, żonę, mieszka wśród rodziny, jest bogaty. Z drugiej strony nigdy nie dane mu było zobaczyć Kanaanu, ziemi obiecanej, do której chciał dotrzeć jego ojciec. Nie ma też potomka, o którym zawsze marzył, jego życie jest niepełne.

Wbrew pozorom, Bóg nie wymaga nie wiadomo czego. Abram był przyzwyczajony do wędrowania, jego lud często był w drodze, on sam już wcześniej przewędrował z Ur chaldejskiego do Charanu wraz ze swoim ojcem. Ponadto, Bóg nie każe mu zostawiać swojej rodziny, ani dobytku, tylko pozwala mu wziąć wszystko ze sobą. Nie chce mu niczego zabrać, nie każe mu wyrzekać się tego kim jest, zmiany są stopniowe, ważny jest moment wyruszenia w drogę.

Bóg bazuje na naszych marzeniach. Abram marzył o synu i o ziemi obiecanej. Jak wiemy, obie te rzeczy miały się w jego życiu spełnić, ale nie od razu. Bóg wychodzi z propozycją i czeka na nasz ruch. My musimy zdecydować czy chcemy Mu odpowiedzieć i wyruszyć w drogę, do której nas zaprasza.

Żeby przeżyć przygodę, trzeba najpierw się ruszyć, podjąć ryzyko, decyzję o wyjściu z domu, ze „strefy komfortu”.

Wiara jest decyzją

Podejmujemy w życiu wiele decyzji z różnymi konsekwencjami. Z niektórych jesteśmy bardziej zadowoleni, z innych mniej, ale posuwają nas one do przodu w naszej wędrówce.

  • Jakie decyzje miałem/am niedawno do podjęcia? Co się w wyniku nich zmieniło? Czy to był łatwy czy trudny wybór?
  • Jakie decyzje do podjęcia mam w niedalekiej przyszłości? Co się z nimi wiąże?Jakie mam nadzieje i obawy związane z nimi?

Abraham podjął decyzję o wyruszeniu do Kanaanu, ale okazało się, że w jego wymarzonej ziemi obiecanej panuje głód, że wcale nie jest tam tak pięknie i był zmuszony do dalszej wędrówki:

Zwinąwszy namioty, Abram wędrował z miejsca na miejsce w stronę Negebu. Kiedy zaś nastał głód w owym kraju, Abram powędrował do Egiptu, aby tam przez pewien czas pozostać; był bowiem ciężki głód w Kanaanie.

—Rdz 12,9-10

Wychodząc w drogę, podejmując decyzje, podejmujemy ryzyko, że coś będzie nie tak. Nasze oczekiwania mogą się nie spełnić, pewnie inaczej sobie wyobrażaliśmy tę wędrówkę, plecak był lżejszy, droga nie tak kamienista, a w naszej ziemi obiecanej był dostatek, a nie klęska głodu.

Podsumowanie i zastosowanie

Każdy z nas zrobił już pierwszy krok przyjeżdżając na te rekolekcje. To znaczy że jest w nas pragnienie przygody, chęć jakiejś zmiany, podjęcia ryzyka. To nie jest łatwe wyrwać się ze swojego życia i przyjechać w miejsce pełne obcych ludzi, by poświęcić dwa dni dla Boga.

Następnym punktem w planie jest modlitwa wieczorna, na której chcemy zastanowić się nad wędrówką naszego życia. Nad tym, co już za nami, co już przeszliśmy i za co możemy Bogu podziękować, ale także nad tym, co dopiero nas czeka, gdzie posyła nas Bóg i w jaki sposób możemy odpowiedzieć na jego wezwanie.

Zastosowanie: Zastanowię się dzisiaj nad tym czy Bóg chce abym gdzieś teraz wyruszył, podjął jakąś ważną decyzję? Z czym przyjeżdżam na te rekolekcje? Co zatrzymuje mnie w moim Charanie? Ofiaruję to dzisiaj Bogu na modlitwie wieczornej, poproszę Go o dobre rozeznanie i pomodlę się za moją małą grupę.